Przy okazji przygotowań do wystawy wymyśliłam interaktywną okładkę. Każdy mógłby wedle własnego życzenia "opublikować" na niej tytuł i nazwisko autora. A jakby mu się znudziło to miałby okazję zmienić - tytuł i autora również ;) No powiedzmy, że w międzyczasie przyjąłby pseudonim artystyczny albo przyjął jakiś współpracowników. Do takiej okładki musiałby być nie mniej interaktywna książka. Ale to już chyba przy okazji kolejnego projektu.
P.S. Dla wyjaśnienia - tym razem nie chodzi o powieść internetową - wszystko ma się odbywać na papierze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka-wystwa-przygotowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka-wystwa-przygotowania. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 października 2010
Przygotowalnia
Ciąg dalszy przygotowań do wystawy:
- kserowanie i wycinanie spacji;
- drukowanie stron Stowarzyszenia Terapii Wirtualnej;
- odbiór wydrukowanej księgi - "www.terapii", która podczas wystawy będzie pełnić funkcję ARCHIWUM;
- proces przygotowywania liter na okładkę.
To wszystko nieco spowolnione przedłużająca się infekcją, ale mam nadzieję, że na wernisaż zdążę.
- kserowanie i wycinanie spacji;
- drukowanie stron Stowarzyszenia Terapii Wirtualnej;
- odbiór wydrukowanej księgi - "www.terapii", która podczas wystawy będzie pełnić funkcję ARCHIWUM;
- proces przygotowywania liter na okładkę.
To wszystko nieco spowolnione przedłużająca się infekcją, ale mam nadzieję, że na wernisaż zdążę.
poniedziałek, 4 października 2010
Już za miesiąc wernisaż mojej wystawy!!!
- Co właściwie pokażesz na wystawie? - tym pytaniem przyjaciele i znajomi wprawiają mnie w stan głębokiej konsternacji, ponieważ to, co zamierzam wystawić nie ma jeszcze nazwy. Nie chcąc, jednak, zostawić ich bez odpowiedzi mnożę wyjaśnienia, a każde równie prawdziwe, co niepełne:
1) To tłumaczenie... książki na... przestrzeń galerii.
2) Ekspozycja prozy graficznej.
3) Literacka aranżacja przestrzeni.*
4) Historia opowiedziana w konkretnym wnętrzu, bo przecież w innym wnętrzu ta sama historia wyglądała by inaczej.
5) Rodzaj gry literackiej...
U źródeł pomysłu znajduje się pragnienie, by stworzyć formę, która pozwoli przeciągnąć linki pomiędzy słowem a obrazem, sztuką a psychoterapią, przestrzenią internetu a przestrzenią fizyczną, wirtualną rzeczywistością a realnym światem i, przede wszystkim, między autorem a odbiorcą. Dlatego gości Galerii nazywam Użytkownikami Wystawy i zapraszam do LITERA-ckiego przekształcania przestrzeni...
Punktem wyjścia jest moja książka pt. "www.terapia.me" (tytuł jest zarazem adresem strony). Książka szczególna - „dosłowny” zapis kilkunastu sesji nieistniejącej internetowej grupy terapeutycznej - Warsztatów Wirtualnego Urzeczywistniania Marzeń. Jest więc moja wystawa swego rodzaju adaptacją internetowej powieści na galeryjne wnętrze. Adaptacją interaktywną, ponieważ pozwala wejść w „skórę” Wirtualnych Marzycieli (bohaterów książki) i przekonać się do czego mogą się przydać terapeutyczne fonty.
Zapraszam do oglądania/czytania/pisania marzycielskich słów i obrazów.
* Tu nawiązuję do nazwy pewnej grupy na Facebooku, do której, nawiasem mówiąc należę :)
1) To tłumaczenie... książki na... przestrzeń galerii.
2) Ekspozycja prozy graficznej.
3) Literacka aranżacja przestrzeni.*
4) Historia opowiedziana w konkretnym wnętrzu, bo przecież w innym wnętrzu ta sama historia wyglądała by inaczej.
5) Rodzaj gry literackiej...
U źródeł pomysłu znajduje się pragnienie, by stworzyć formę, która pozwoli przeciągnąć linki pomiędzy słowem a obrazem, sztuką a psychoterapią, przestrzenią internetu a przestrzenią fizyczną, wirtualną rzeczywistością a realnym światem i, przede wszystkim, między autorem a odbiorcą. Dlatego gości Galerii nazywam Użytkownikami Wystawy i zapraszam do LITERA-ckiego przekształcania przestrzeni...
Punktem wyjścia jest moja książka pt. "www.terapia.me" (tytuł jest zarazem adresem strony). Książka szczególna - „dosłowny” zapis kilkunastu sesji nieistniejącej internetowej grupy terapeutycznej - Warsztatów Wirtualnego Urzeczywistniania Marzeń. Jest więc moja wystawa swego rodzaju adaptacją internetowej powieści na galeryjne wnętrze. Adaptacją interaktywną, ponieważ pozwala wejść w „skórę” Wirtualnych Marzycieli (bohaterów książki) i przekonać się do czego mogą się przydać terapeutyczne fonty.
Zapraszam do oglądania/czytania/pisania marzycielskich słów i obrazów.
* Tu nawiązuję do nazwy pewnej grupy na Facebooku, do której, nawiasem mówiąc należę :)
środa, 29 września 2010
Sowia małpa i 100 metrów niebieskich linków
Nie wiem czemu wymyśliłam sobie taką wystawę, przy której muszę robić mnóstwo rzeczy, których naprawdę nie lubię.Przedwczoraj robiłam zakupy na wystawę i to, akurat, było całkiem sympatyczne. Zwłaszcza pogawędka w sklepie powroźniczym na temat rzepliwości rzepów. "Rzepliwość" to słowo wynalezione dowcipnego sprzedającego na potrzeby badań, które przeprowadzałam w sklepie. A dotyczyły one przyczepialności rzepów do różnych rodzajów taśm i lin. I wyszło na to, że to nie linki są nieprzyczepialne, tylko mój rzep nadzwyczaj mało rzepliwy ;)
Pan nie wyglądał nawet na specjalnie zdziwionego moimi nietypowymi żądaniami, ani też faktem, że zakupiłam sto metrów niebieskiej linki o ściśle określonym odcieniu. No cóż, decyzja o długości i kolorze miała ogromne znaczenie, ponieważ to właśnie linki pomogą Użytkownikom poruszać się po mojej wystawie, a mam wrażenie, że ten właśnie odcień błękitu wyjątkowo skutecznie "przepuszcza informacje" ;)
Zapewne luz pana sprzedającego wynikał z faktu, że firma jego istnieje od lat stu kilkudziesięciu, więc nie takich wydarzeń była świadkiem. Zaś rozmowa o jej historii to była wartość dodana przedwczorajszych zakupów.
Z uwagi na nierzepliwość rzepów zmuszona byłam zmienić koncepcję podczepiania tekstów i liter do linków i w tym, nieoczekiwanie, pomogła mi teściowa podrzucając genialnie prosty pomysł, o którym napiszę przy innej okazji.
Tak więc wczoraj nie pozostało mi już nic innego jak zabrać się wreszcie do roboty. Zaczęłam od naklejania fontów i to był jeszcze mały pikuś. Gorzej poszło z ich wycinaniem - wyjątkowo upierdliwa robota - zwłaszcza dla kogoś, kto jak ja nie potrafi niczego przyciąć równo.
Cóż, dziś czeka mnie ciąg dalszy cięcia, i choć, jak już wspomniałam stanie nad stołem z linijką i nożykiem do papieru nie należy do uwielbianych przez mnie zadań - nie czuję się jakoś specjalnie przybita, ponieważ gdzieś przede mną jest cel - całość Wystawy, która na tym etapie wydaje mi się całkiem intrygująca.
Poza tym... jeśli nie wytnę tych liter Użytkownicy mojej Wystawy nie będą mogli "napisać" swoich ASCII-awatarów. A to byłaby wielka szkoda.
P.S. Zgodnie z zapowiedzią - sowia małpka wróciła na swoje miejsce i w ten oto sposób pierwszy ASCII-awatar gotowy :)
wtorek, 28 września 2010
Tłumaczka książek na... przestrzeń galerii

Pytają mnie ludzie, co właściwie będę pokazywać na wystawie. I wówczas... nie bardzo wiem, co powiedzieć... Dosyć to dziwne, biorąc pod uwagę fakt, jak precyzyjnie zaplanowałam, co pokażę. Rzecz w tym, że ten rodzaj działalności artystycznej nie ma chyba jeszcze nazwy.
Próbuję na różne sposoby wybrnąć z problemu. Tłumaczę, że jest to:
- przeniesienie książki w przestrzeń;
- tłumaczenie literatury na przestrzeń galerii;
- adaptacja internetowej powieści na konkretne wnętrze (bo przecież w innym wnętrzu ta książka wyglądałaby inaczej)
- lub (parafrazując nazwę pewnej grupy na Fejsbuku) - literacka aranżacja przestrzeni.
Na razie ograniczę się do LITERA-ckiej aranżacji płaszczyzny. Szkoda tylko, że sowie zapodziała się małpka ;) Ale coś chyba na to poradzę - już w następnym poście :)
wtorek, 21 września 2010
Drukowanie spacji
Dziś szykowałam litery do druku i wycięcia. Niełatwe zadanie. Jak odciąć literę od litery, by potem, niezależnie od konfiguracji, bez problemu, ułożyć je w obrazy? Jak wyznaczyć granice między fontami, by każdy dostał tyle przestrzeni ile mu się należy?Ile wydrukować liter? Ile cyfr? Ile znaków przystankowych? Jakie zachować proporcje? Co jest najpopularniejszym znakiem przy tworzeniu ASCII-awatarów? Nawias? Podkreślnik? Cudzysłów? A jeśli cudzysłów to górny, czy dolny?
Już wiem!
Najwięcej wydrukuję spacji.
P.S. Mój mąż aż się zakrztusił, gdy powiedziałam, że nie zużyję za dużo tonera, bo będę drukować dużo spacji ;)
poniedziałek, 20 września 2010
Fonty i wirusy
Mały kryzys w pracach nad wystawą. Powody? Zbyt dużo liter. Im dalej w jesień tym bardziej się mnożą. Zaczynam się wśród nich gubić. Czy zmieszczą się wszystkie w dużej sali? Czy zdołam wyprodukować wystarczającą ilość fontów, by każdy Użytkownik Wystawy miał okazję zebrać trochę dla siebie?Drugi powód bardziej prozaiczny, co, nawiasem mówiąc, jest jak najbardziej na miejscu - wszak będziemy mieli do czynienia z prozą graficzną. I również związany z nadmiarem. Tym razem chodzi o nadmiar chorych ludzi w domu. A więc zdrowia nam życzcie!!!
piątek, 10 września 2010
www-adaptacja
Chwilowo zawieszam dodawanie kolejnych rozdziałów www.terapii. Powodem jest intensywna praca nad... www.terapią - a właściwie adaptacją mojej internetowo-terapeutycznej powieści na potrzeby wystawy. Niemniej zapraszam na stronę. Zamieściłam tu już 31 rozdziałów. Konia z rzędem temu, kto przeczytał wszystkie ;)
Zachęcam również do odwiedzania strony aktualności, na której zamieszczać będę informacje dotyczące postępów prac nad wystawą.
Zachęcam również do odwiedzania strony aktualności, na której zamieszczać będę informacje dotyczące postępów prac nad wystawą.
wtorek, 7 września 2010
Wystwa, czyli psychologiczna zabawa literami
Niedawno koleżanka zapytała mnie, co właściwie będę pokazywać na tej wystawie? Nie potrafiłam odpowiedzieć:
- To jest chyba coś, co jeszcze nie ma nazwy. Od biedy można nazwać to instalacją, ale czy ja wiem...? Może jest to raczej ... proza graficzna?
Albo... psychologiczna zabawa literami?
Wirtualna gra w realu?
Historia zapisana w przestrzeni?
- Trzeba przyjść i zobaczyć – podsumował mój mąż.
A może przyjść i przeczytać? Przeliterować całą wystawę font po foncie .
Jednym z powodów, dla których po latach przerwy postanowiłam powrócić do działań wizualnych była tęsknota za porzuconą jakiś czas temu sferą obrazu. A także zmęczenie pisaniem. I tak oto przeszłam z obszaru LITERATURY w obszar... LITER i postanowiłam wystawić... KSIĄŻKĘ ;). W dodatku książkę dość nietypową, bo "podszywającą się" pod wirtualną rzeczywistość.
Punktem wyjścia jest moja www.terapia, która przybiera w przestrzeni galerii dość nieoczekiwane formy. Jakie? Przyjdźcie! Zobaczcie! Przeczytajcie! Wpiszcie się w moją WYSTAWĘ! Zapiszcie się w niej! Bo znajdzie się również miejsce na WASZE LITERY :)
Galeria Działań
ul. Marco Polo 1
Warszawa
listopad
(dokładny termin podam we właściwym czasie)
- To jest chyba coś, co jeszcze nie ma nazwy. Od biedy można nazwać to instalacją, ale czy ja wiem...? Może jest to raczej ... proza graficzna?
Albo... psychologiczna zabawa literami?
Wirtualna gra w realu?
Historia zapisana w przestrzeni?
- Trzeba przyjść i zobaczyć – podsumował mój mąż.
A może przyjść i przeczytać? Przeliterować całą wystawę font po foncie .
Jednym z powodów, dla których po latach przerwy postanowiłam powrócić do działań wizualnych była tęsknota za porzuconą jakiś czas temu sferą obrazu. A także zmęczenie pisaniem. I tak oto przeszłam z obszaru LITERATURY w obszar... LITER i postanowiłam wystawić... KSIĄŻKĘ ;). W dodatku książkę dość nietypową, bo "podszywającą się" pod wirtualną rzeczywistość.
Punktem wyjścia jest moja www.terapia, która przybiera w przestrzeni galerii dość nieoczekiwane formy. Jakie? Przyjdźcie! Zobaczcie! Przeczytajcie! Wpiszcie się w moją WYSTAWĘ! Zapiszcie się w niej! Bo znajdzie się również miejsce na WASZE LITERY :)
Galeria Działań
ul. Marco Polo 1
Warszawa
listopad
(dokładny termin podam we właściwym czasie)
czwartek, 2 września 2010
Wystawa, czyli: Nie buntuj się mój edytorze, pls...
Wbrew pozorom praca nad wystawą wre. Wczoraj byłam w sklepie powroźniczym - znalazłam tam cudowne niebieskie linki - prawie jak w necie ;).
Byłam też na kolejnych oględzinach Galerii - chciałam pojąć wreszcie decyzje dotyczące form adaptacji przestrzeni wirtualnej na przestrzeń realną (chodziło w dużej mierze o rozmiary stron).
Niepokoi mnie tylko fakt, że Open Office, w którym piszę swoją wystawę zaczyna świrować (nie chce otwierać moich obrazków - muszę restartować kompa, żeby zaskoczył).
Czyżby się przyzwyczaił, że piszę teksty i w związku z tym odmawia współpracy przy wystawie?
Czyżby mój Open Office nie lubił zmian?
Niestety mam niejasne przeczucia, że przyczyna jego niedyspozycji jest bardziej prozaiczna. Brrr... Różne rzeczy mogę sobie wyobrazić, ale życie bez edytora tekstu przekracza ramy mojej imaginacji. Zwłaszcza gdy mam do napisania wystawę i książkę. Zwłaszcza, gdy gonią mnie terminy.
Trzymajcie kciuki!!! Za mnie i mego Open Office!!!
Byłam też na kolejnych oględzinach Galerii - chciałam pojąć wreszcie decyzje dotyczące form adaptacji przestrzeni wirtualnej na przestrzeń realną (chodziło w dużej mierze o rozmiary stron).
Niepokoi mnie tylko fakt, że Open Office, w którym piszę swoją wystawę zaczyna świrować (nie chce otwierać moich obrazków - muszę restartować kompa, żeby zaskoczył).
Czyżby się przyzwyczaił, że piszę teksty i w związku z tym odmawia współpracy przy wystawie?
Czyżby mój Open Office nie lubił zmian?
Niestety mam niejasne przeczucia, że przyczyna jego niedyspozycji jest bardziej prozaiczna. Brrr... Różne rzeczy mogę sobie wyobrazić, ale życie bez edytora tekstu przekracza ramy mojej imaginacji. Zwłaszcza gdy mam do napisania wystawę i książkę. Zwłaszcza, gdy gonią mnie terminy.
Trzymajcie kciuki!!! Za mnie i mego Open Office!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)